Duży, rodzinny SUV kosztujący mniej niż 100 000 zł dotychczas brzmiał jak oksymoron. Tymczasem BAIC 5 – nowe, 4,62-metrowe auto z 177-konnym silnikiem benzynowym – pokazuje, że atrakcyjna cena i nowoczesna technika mogą iść w parze. W momencie, gdy inflacja i rosnące wymogi emisji windują cenniki europejskich producentów, chińska marka stawia na ofensywę wartości: bogate wyposażenie, 5-letnią gwarancję i parametry dorównujące znanym rywalom z segmentu C-SUV, ale za ułamek ich ceny. Polski rynek szybko reaguje – według danych CEPiK, udział nowych samochodów z Państwa Środka przekroczył w pierwszym kwartale br. 5 %, a prognozy mówią o dalszym wzroście.

Budowanie wizerunku

BAIC, jeden z najstarszych koncernów motoryzacyjnych w Chinach, wszedł do Europy z jasną strategią: zaskoczyć klientów przestronnością i wyglądem kojarzonym z wyższą klasą. Model 5 mierzy 4 620 mm długości, 1 885 mm szerokości i 1 680 mm wysokości, dzięki czemu plasuje się powyżej wielu popularnych kompaktowych SUV-ów, a jedynie nieznacznie ustępuje średniakom pokroju Kii Sorento czy Peugeota 5008. Obłe nadwozie z wąskimi reflektorami LED, wysuwanymi klamkami i 18-calowymi felgami buduje wizerunek auta stworzonego z myślą o rynkach globalnych, a nie jedynie o sprzedaży krajowej. Mimo budżetowej ceny kabina prezentuje się dojrzale: miękkie materiały na górnej partii deski, dwukolorowa tapicerka z ekoskóry i cyfrowy zestaw wskaźników 10,25” to elementy, których dawniej oczekiwano w modelach premium.

Optymalny napęd

Pod maską pracuje 1,5-litrowy, turbodoładowany silnik opracowany we współpracy z japońskim dostawcą. Jednostka generuje 177 KM oraz 200 Nm i współpracuje z 7-stopniową, dwusprzęgłową skrzynią automatyczną DCT, która przenosi moment na przednie koła. Taki zestaw pozwala rozpędzić auto do 100 km/h w 7,8 s i osiągnąć 200 km/h, a jednocześnie utrzymać średnie zużycie paliwa WLTP na poziomie 8,0 l/100 km. Ponieważ masa własna wynosi 1 550 kg, BAIC 5 jest o około 120 kg lżejszy od porównywalnie mocnej wersji nowego Volkswagena Tiguana, co przekłada się na lepszy stosunek mocy do masy. Producent nie przewiduje napędu 4×4, ale w salonach dostępna jest opcjonalna instalacja LPG, która przy stale rosnących cenach benzyny może obniżyć koszt przejechania 100 km poniżej 35 zł.

Świetne wyposażenie

Wariant Business, wyceniony na 97 900 zł, obejmuje elementy, które u europejskiej konkurencji wymagają dopłat: reflektory LED, panoramiczny dach z elektryczną roletą, relingi, przyciemniane szyby, kamerę cofania, tylne czujniki parkowania, system audio z ośmioma głośnikami, dwa ekrany 10,1” i 10,25”, wielofunkcyjną kierownicę, klimatyzację automatyczną, tempomat oraz 18-calowe obręcze aluminiowe. Przy takim zestawie porównywalnie skonfigurowana Kia Sportage 1.6 T-GDi 180 KM DCT kosztuje około 150 000 zł, a Volkswagen Tiguan 1.5 eTSI DSG – ponad 170 000 zł. Różnica rzędu 50–70 tys. zł to równowartość kilku lat paliwa lub wkładu własnego przy finansowaniu mieszkania.

Pozycja cenowa i obsługa posprzedażna

Strategia cenowa BAIC-a opiera się na niskich marżach i wysokim standardzie gwarancji: 5 lat lub 100 000 km z możliwością przedłużenia do 7 lat w atrakcyjnym abonamencie. Dodatkowo sieć autoryzowanych stacji w Polsce sukcesywnie rośnie – do końca roku ma działać 25 punktów sprzedaży i serwisu, co odpowiada gęstości MG czy SsangYonga. Producent deklaruje dostępność części zamiennych w ciągu 48 godzin i mobilne wsparcie w systemie door-to-door dla klientów flotowych. Podejście to ma przekonać sceptyków, że zakup chińskiego auta nie wiąże się już z ryzykiem utraty wartości czy problemów z serwisem, a raczej z racjonalnym wyborem w czasach, gdy zachodni producenci tną wyposażenie lub podnoszą ceny.