Niemieckie samochody przez lata zapracowały na reputację solidnych i długowiecznych, dlatego na rynku wtórnym cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Znakomite zabezpieczenie antykorozyjne, bogata oferta zamienników oraz rozbudowana sieć warsztatów specjalizujących się w markach zza Odry sprawiają wrażenie, że zakup używanego Audi, BMW czy Mercedesa jest bezpieczną inwestycją. Niestety, rozwój techniki – downsizing, bezpośredni wtrysk paliwa, skomplikowane układy rozrządu i coraz ostrzejsze normy emisji – sprawił, że niektóre jednostki napędowe z pierwszych dwóch dekad XXI w. okazały się konstrukcyjnie niedopracowane. Awarie silnika potrafią wielokrotnie przekroczyć wartość kilku- czy kilkunastoletniego auta, a jego zła sława obniża cenę odsprzedaży nawet przy egzemplarzu utrzymanym wzorowo.
Dlaczego niemieckie auto nie zawsze oznacza spokojną głowę
W XXI w. producenci z Niemiec – podobnie jak rywale z Japonii czy Francji – musieli gwałtownie obniżać emisję CO₂ i tlenków azotu. Stąd turbodoładowane benzyny o małych pojemnościach, filtry cząstek stałych w obu rodzajach silników i coraz bardziej rozbudowana elektronika sterująca. Inżynierowie sięgnęli po łańcuchowe napędy rozrządu uznawane niegdyś za „dożywotnie”, ale w nowych warunkach pracy łańcuchy rozciągały się już przy przebiegu 80–120 tys. km. W efekcie właściciel auta teoretycznie premium może usłyszeć kosztorys opiewający na 8–15 tys. zł za wymianę kompletnego napędu czy 25–35 tys. zł za kapitalny remont przy zatarciu panewek. Paradoksalnie najtańsze w utrzymaniu pozostają wolnossące konstrukcje z przełomu wieków, podczas gdy nowocześniejsze, „czystsze” i oszczędniejsze modele często generują lawinę wydatków po wygaśnięciu gwarancji.
Silniki benzynowe, które potrafią zrujnować portfel
Na szczycie listy ryzyka stoją turbodoładowane jednostki koncernu Volkswagen z rodziny EA111 o pojemnościach 1.2 i 1.4 l. Niedopracowany napinacz łańcucha szybko doprowadza do jego wydłużenia, a po przeskoczeniu zębów łatwo o kolizję zaworów z tłokami. W egzemplarzach z kompresorem i turbiną zdarzają się ponadto pęknięcia tłoków oraz awarie sprzęgiełka kompresora. W zależności od wersji remont kosztuje od 7 do 12 tys. zł, a wymiana kompletnego silnika nierzadko przekracza 15 tys. zł.
Nieco większe, lecz równie kontrowersyjne są 1.8 i 2.0 TSI z rodziny EA888 drugiej generacji. Zbyt wąskie pierścienie tłokowe sprawiają, że po 100 tys. km spalanie oleju potrafi dojść do 1 l / 1000 km. Ignorowanie dolewek prowadzi do niedosmarowania turbiny i zatarcia wałka – naprawa często oznacza 10–18 tys. zł.
Mercedes przygotował dla klasy A, B, CLA czy GLA czterocylindrowe M270 oraz ich wzdłużny odpowiednik M274. Tutaj najczęściej poddaje się łańcuch, a wraz z nim koła fazujące i pompa oleju – pełen pakiet części z robocizną to ok. 9 tys. zł. Nie lepiej radzi sobie starszy, wolnossący M272 V6: zużyta zębatka balancera potrafi uśmiercić cały rozrząd, wymagając demontażu silnika z auta, co w wielu warsztatach wyceniane jest na 12–16 tys. zł.
BMW również ma swoje „perełki”. N43, montowany w serii 1 i 3, boryka się z awaryjnymi cewkami zapłonowymi, drogimi wtryskiwaczami piezoelektrycznymi oraz zbyt delikatnym łańcuchem. Wydatek rzędu 6–10 tys. zł na elementy rozrządu i osprzęt nie jest rzadkością. Następca, 2-litrowy N20, poprawił osiągi, ale uczynił łańcuch jeszcze cieńszym – pęknięcie prowadnicy oznacza koszt naprawy od 8 tys. zł wzwyż. Najboleśniej po kieszeni uderza jednak N63 V8 biturbo: przegrzewające się elementy gumowe, wtryskiwacze o wartości 1200–1500 zł za sztukę oraz notoryczne wycieki oleju sprawiają, że kompletny remont bywa droższy niż rynkowa cena całej serii 5 czy X6 z pierwszej dekady produkcji.
Wysokoprężne pułapki – lista najbardziej kłopotliwych diesli
Diesle długo uchodziły za ostatnich bastionów trwałości, lecz po 2000 r. również tutaj wprowadzono skomplikowane rozwiązania. Jaskrawym przykładem jest 2.0 TDI z systemem pompowtryskiwaczy (oznaczenie EA188). Pękające głowice, problemy z układem smarowania i ogromne obciążenia termiczne składają się na rachunki przekraczające 10 tys. zł, a różnice w konstrukcji między poszczególnymi kodami silnika utrudniają dobór części.
Nadwozia wyższej klasy często napędzały 2.7 lub 3.0 V6 TDI koncernu VW. Skomplikowany, wieloczęściowy łańcuch umieszczony od strony grodzi wymaga wyjęcia jednostki przy każdej ingerencji, a wytarte panewki mogą zatrzeć silnik przed przebiegiem 200 tys. km. Remont takiego motoru to wydatek 25–35 tys. zł, co posiadacza dziesięcioletniego Audi A6 stawia przed dylematem: naprawiać czy sprzedać na części.
Bawarski N57, 3-litrowy rzędowy diesel, imponuje osiągami, ale cierpi na rozrzedzanie oleju olejem napędowym podczas wypalania filtra DPF. Przy zaniedbanej wymianie środek smarny traci lepkość, a panewki główne ulegają zatarciu – naprawa kosztuje ok. 12–18 tys. zł. Dochodzą niewymienne wtryskiwacze piezo po 2500–3000 zł za sztukę.
Warto wspomnieć także o pierwszej generacji mercedesowskiego diesla OM651. W egzemplarzach sprzed modernizacji zdarzały się pęknięcia wtryskiwaczy, problemy z przekładniami balansowymi i rozciąganie łańcucha – kompleksowa naprawa potrafi przekroczyć 11 tys. zł. Choć po 2013 r. wielu problemów się pozbyto, używane auta z początkowych lat produkcji nadal krążą po rynku.
Jak zminimalizować ryzyko przy zakupie używanego auta
Przed podpisaniem umowy warto zainwestować w dokładną inspekcję: pomiar ciśnienia sprężania, kontrolę zużycia łańcucha specjalistyczną sondą endoskopową oraz sprawdzenie parametrów pracy w testerze diagnostycznym. W autach z bezpośrednim wtryskiem benzyny nieodzowne jest także oględziny gniazd świec endoskopem pod kątem nagaru – jego grube pokłady często zwiastują wypalone pierścienie lub nieszczelne wtryskiwacze. Kupujący diesel nie powinien odbierać auta bez sprawdzenia historii regeneracji lub wymiany filtra DPF oraz bez analizy oleju pod kątem rozcieńczenia paliwem. Ostatecznie, jeśli dany model słynie z wad łańcucha rozrządu, warto od razu po zakupie wymienić komplet napędowy na sprawdzony zamiennik – wydatek kilku tysięcy złotych może uchronić przed koniecznością demontażu i odbudowy całego silnika.