Jedna z nich nazywana jest Drogą Śmierci. Te trasy potrafią zmrozić krew w żyłach
Zakręty zawieszone nad przepaściami, bezkresne połacie lodu i tunele drążone ręcznie w górskim masywie – niektóre szlaki drogowe przypominają scenerię filmu katastroficznego. Paradoksalnie to właśnie ich uroda przyciąga śmiałków, którzy chcą zmierzyć się z naturą i własnymi ograniczeniami. Poniżej prezentujemy cztery trasy z trzech kontynentów, gdzie puls przyspiesza z każdym przejechanym kilometrem, a historia powstania budzi równie wielkie emocje jak same widoki.
Boliwia: North Yungas Road – andejska krawędź bez barier
Pomiędzy La Paz a subtropikalnym Coroico wije się około 64-kilometrowy trakt, którego najwyższy punkt leży na przełęczy La Cumbre (4650 m n.p.m.), a najniższy tonie w gęstwinie lasu deszczowego poniżej 1200 m. Trasę wytyczono w latach 30. XX w. z udziałem paragwajskich jeńców wojennych i do dziś zachowała pierwotną szerokość – często nieprzekraczającą 3,5 m. Deszczowa mgła, tropikalne ulewy i brak barier ochronnych spowodowały kiedyś setki wypadków rocznie; według statystyk lokalnych służb przed wybudowaniem nowej szosy (2006 r.) ginęło tu nawet 200–300 osób rocznie. Teraz pojazdy ciężarowe korzystają z bezpieczniejszej alternatywy, a stary odcinek stał się areną górskich rajdów rowerowych i jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji turystycznych Boliwii, opisywaną przez międzynarodowe magazyny podróżnicze.
Chiny: Tunel Guoliang – kamienna arteria w sercu Taihangu
W północnej prowincji Henan leży wioska Guoliang, niegdyś odcięta od świata stromymi ścianami masywu Taihangshan. W 1972 r. trzynastu mieszkańców postanowiło własnoręcznie wyrąbać w litej skale tunel. Uzbrojeni w dłuta i młoty pracowali przez pięć lat, tworząc 1250-metrowy korytarz o szerokości zaledwie 4 m i wysokości 5 m. Boczne „okna” wykute co kilkanaście metrów doświetlają wykutą drogę, ale też odsłaniają kilkusetmetrowe urwisko tuż za kołami samochodu. Brak oficjalnych zabezpieczeń, nagłe zakręty oraz śliska nawierzchnia podczas monsunów sprawiają, że trasa wciąż wymaga żelaznych nerwów. Dziś jest symbolem ludzkiej determinacji, a chińskie przewodniki turystyczne określają ją „najpiękniejszym tunelem świata”.
Indie: Przełęcz Zoji La – lodowa brama do Ladakhu
Droga krajowa 1 łącząca Srinagar z Leh osiąga kulminację na 3528 m n.p.m. w przełęczy Zoji La. Przedstawiona przez indyjską organizację BRO jako „klucz do północnych rubieży”, arteria pełni strategiczną funkcję zaopatrzeniową dla himalajskiego regionu Ladakh. Już w listopadzie spada tu kilkanaście metrów śniegu, a temperatury potrafią runąć do –40 °C, co skutkuje lawinami paraliżującymi transport na wiele tygodni. Podczas wojny indyjsko-pakistańskiej w 1948 r. wąski trakt odegrał kluczową rolę logistyczną, a współcześnie – dzięki wzmożonej turystyce motocyklowej i trekkingowej – stanowi legendarny etap himalajskich ekspedycji drogowych. Trwają prace nad 14-kilometrowym tunelem Zoji La, który ma skrócić czas przejazdu z trzech godzin do piętnastu minut, lecz póki co dawny, odsłonięty odcinek wciąż sprawdza granice ludzkiej odwagi.
Alaska: Dalton Highway – na północ od cywilizacji
Amerykańska Route 11, znana jako Dalton Highway, ciągnie się 666 km od miasteczka Livengood po arktyczne wybrzeże w Deadhorse, równolegle do słynnego rurociągu Trans-Alaska. Zbudowana w 1974 r. jako droga serwisowa, przebiega przez jedne z najsurowszych pustkowi kontynentu. Na całej długości działają jedynie trzy punkty z paliwem, a zimą termometry pokazują –50 °C, co w połączeniu z porywistymi zamieciami i nachyleniem stoków do 12 % stanowi potężne wyzwanie dla zawodowych truckerów. Informacje amerykańskiej Federal Highway Administration podkreślają, że w sezonie zimowym służby ratunkowe potrzebują nawet kilkunastu godzin, by dotrzeć do miejsca wypadku. Mimo to szosa przyciąga poszukiwaczy zorzy polarnej, zdjęć niedźwiedzi grizzly i ekstremalnej jazdy pośród tundry, a liczne relacje podróżników opiewają jej księżycowy krajobraz i absolutną ciszę Arktyki.