Litwin próbował opuścić Polskę za kierownicą wartego niemal pół miliona złotych BMW, nie zadając sobie nawet trudu wymiany niemieckich tablic, pod którymi pojazd widniał w bazie SIS II jako skradziony. To tylko jeden z kilku przypadków z ostatnich dni, gdy funkcjonariusze z Podlasia dzięki międzynarodowym bazom danych i współpracy z pogranicznikami z Litwy, Niemiec i Holandii zatrzymali auta, których łączna wartość przekracza 700 tys. zł.
W skrócie
– 41-letni obywatel Litwy zatrzymany w Kuźnicy podczas próby wywozu kradzionego BMW X5 o wartości ok. 450 tys. zł.
– Wspólna operacja polskich i litewskich służb pozwoliła odzyskać również Audi Q5 skradzione w Holandii (ok. 100 tys. zł) oraz Mercedesa GLC zgłoszonego jako utracony w Polsce (ok. 140 tys. zł).
– Kolejny przypadek dotyczył dziewięcioletniego Range Rovera z ukraińskimi tablicami, którego od lat poszukiwała policja we Francji.
– Wszystkie pojazdy zostały rozpoznane w ciągu kilkunastu minut dzięki systemowi Informacji Schengen (SIS II) i procedurom kontroli VIN.
– Według Europolu co roku w Unii Europejskiej ginie ponad 280 tys. samochodów, a straty branży przekraczają 4 mld euro.
Jakie samochody wpadają na granicy?
Statystyki Straży Granicznej pokazują, że ponad 60 proc. aut odzyskiwanych na wschodnich przejściach to pojazdy klasy premium — SUV-y i limuzyny marek BMW, Mercedes, Audi czy Land Rover. Wynika to z prostego rachunku: im wyższa wartość rynkowa, tym większy zysk dla grup przestępczych specjalizujących się w „eksportowych” kradzieżach. Coraz częściej pojawiają się również hybrydy i elektryki, cenione za łatwość ukrywania numerów identyfikacyjnych w modułach sterujących.
Popularne kierunki tranzytu to Białoruś, Ukraina i obwód kaliningradzki, skąd samochody trafiają na rynki Kaukazu, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Pojazdy starsze niż dziesięć lat służą z kolei jako „dawcy tożsamości” – ich dokumenty i tablice są przenoszone na nowsze egzemplarze, co utrudnia rozpoznanie kradzieży.
Skąd pogranicznicy wiedzą, że auto jest poszukiwane?
Podstawowym narzędziem funkcjonariuszy jest system SIS II, w którym państwa strefy Schengen umieszczają zgłoszenia o skradzionych przedmiotach. W ciągu dwóch–trzech sekund od zeskanowania numeru rejestracyjnego lub VIN patrol otrzymuje informację, czy pojazd figuruje jako utracony. Dodatkowo polska Straż Graniczna korzysta z baz Interpolu, krajowej ewidencji CEP oraz modułu PRÜM do automatycznego porównywania danych.
W praktyce kontrola wygląda następująco: kamera mobilnego systemu ANPR odczytuje tablice w kolejce do odprawy, a komputer porównuje je z bazą. Jeśli pojawia się „trafienie”, auto kierowane jest do szczegółowej weryfikacji. Funkcjonariusze sprawdzają wtedy fizyczne oznaczenia VIN, numery w sterownikach, a w razie wątpliwości konsultują się online ze specjalistami z producenta. Cała procedura trwa zwykle mniej niż pół godziny, co ogranicza zatory na przejściu, a jednocześnie znacząco zwiększa skuteczność.
Czy kierowca zawsze wie, że jedzie kradzionym autem?
Eksperci z Europolu i Polskiej Izby Ubezpieczeń podkreślają, że nawet 30%. zatrzymanych pojazdów prowadzonych jest przez osoby nieświadome ich przeszłości. Najczęściej są to obywatele wschodnich państw, którzy kupili samochód na lokalnym rynku wtórnym, płacąc w pełni legalnie i otrzymując komplet dokumentów. Przestępcy korzystają z tzw. klonowania: przenoszą dane z legalnie wyrejestrowanych aut na świeżo skradzione egzemplarze, a następnie sprzedają je pod fałszywą tożsamością.
Prawo karne przewiduje w takiej sytuacji możliwość odstąpienia od zarzutów paserstwa, jeśli kierowca wykaże, że dochował należytej staranności przy zakupie. Sąd analizuje m.in. cenę transakcyjną, pochodzenie dokumentów i to, czy kupujący sprawdził auto w dostępnych rejestrach. Niemniej jednak do czasu zakończenia postępowania pojazd pozostaje w depozycie, a właściciel – niezależnie od swojej wiedzy – traci możliwość użytkowania samochodu nawet na kilka lat.
Kierunek dalszych działań
Zatrzymane pojazdy zostaną przekazane policji, która skontaktuje się ze stroną poszkodowaną i zdecyduje o zwrocie lub zabezpieczeniu na potrzeby dowodowe. W przypadkach międzynarodowych inicjatywę przejmują prokuratury właściwe dla miejsca kradzieży, a transport finansowany jest z funduszu pomocy prawnej UE. Straż Graniczna zapowiada też dalszą rozbudowę systemów ANPR oraz szkoleń z analizy elektronicznych zabezpieczeń, bo – jak pokazują ostatnie zatrzymania – nawet najbardziej zaawansowane auta są bezużyteczne, gdy złodziej zapomni o podstawach, takich jak… wymiana tablic.