W pierwszej połowie 2026 roku krajowy rynek SUV-ów segmentu C uległ zauważalnemu przetasowaniu: Toyota C-HR, świeżo po generacyjnej zmianie, wysunęła się na pozycję lidera wśród nabywców prywatnych. Suma 3415 rejestracji pozwoliła jej wyprzedzić nie tylko większego kuzyna Yaris Cross, lecz także popularne koreańskie bestsellery. Model skorzystał na odświeżonej stylistyce, nowszych hybrydowych układach napędowych oraz korekcie cennika, która obniżyła próg wejścia do 124 tys. zł. Poniżej sprawdzamy, ile kosztują poszczególne wersje, które konfiguracje uzasadniają dopłatę i czy warto sięgnąć po odmianę plug-in.
Nowa C-HR, produkowana w tureckiej fabryce Sakarya i oparta na platformie GA-C, mierzy 436 cm długości i zachowała zwrotność poprzednika. Wszystkie warianty korzystają z przekładni e-CVT oraz napędu na przód, a przy silniku 2.0 można dopłacić za elektryczny tylny most AWD-i. Toyota deklaruje, że dzięki akumulatorom czwartej generacji średnia emisja CO₂ spadła o 8 proc. względem modelu sprzed trzech lat.
Dlaczego C-HR wyprzedziła rywali?
Raport Centralnej Ewidencji Pojazdów za okres styczeń–czerwiec pokazuje, że prywatni klienci coraz chętniej rezygnują z klasycznych benzyn w segmencie C-SUV. Hybrydy odpowiadają dziś za ponad 60 proc. sprzedaży tej klasy, a Toyota, mająca najdłuższe doświadczenie w tej technologii, zbiera tego owoce. W połączeniu z atrakcyjną kampanią rabatową i możliwością rezerwacji auta online w kilka minut C-HR zyskała przewagę. Co ciekawe, średnia wartość zamówienia nie przekracza poziomu wersji Style, co wskazuje, że to właśnie ten wariant najlepiej trafia w oczekiwania nabywców.
Aktualny cennik promocyjny Toyoty C-HR (lipiec 2026)
Producent prowadzi obecnie akcję sezonową, w ramach której każda odmiana została przeceniona o 11–15 proc. 1.8 Hybrid 140 KM: Comfort 123 800 zł, Style 149 600 zł, Tour de Pologne 149 600 zł, Executive 161 400 zł, GR Sport 162 300 zł. 2.0 Hybrid 180 KM FWD: Style 165 400 zł, Executive 179 200 zł, GR Sport 180 200 zł, Tokyo Edition 194 000 zł. 2.0 Hybrid 180 KM AWD-i: Style 175 300 zł, Executive 189 100 zł, GR Sport 190 100 zł, Tokyo Edition 203 800 zł. 2.0 Hybrid Plug-in 223 KM: Comfort Plus 160 900 zł, Style 166 900 zł, Tour de Pologne 166 900 zł, Executive 180 900 zł, GR Sport 181 900 zł, Tokyo Edition 185 900 zł.
Co oferuje podstawowa konfiguracja?
Wariant Comfort z układem 1.8 Hybrid zapewnia 140 KM, przyspiesza do 100 km/h w 9,9 s i zużywa według WLTP 4,8 l benzyny na 100 km; w centrum miasta wynik potrafi spaść poniżej 4 l. Kufer ma 388 l, czyli o 20 l więcej niż w Hondzie HR-V e:HEV. Już na starcie klient otrzymuje cyfrowe zegary 12,3 calowe, ekran 8 calowy z bezprzewodowym Android Auto i Apple CarPlay, pakiet Toyota Safety Sense 3.0 z aktywnym tempomatem oraz monitorowanie martwego pola. Jedyną odczuwalną różnicą w stosunku do droższych odmian jest brak reflektorów projekcyjnych LED i stalowe koła 17 cali.
Która wersja najbardziej opłaca się prywatnemu kierowcy?
Z perspektywy relacji ceny do treści najrozsądniejszą propozycją pozostaje Style 1.8 Hybrid za 149 600 zł. Dopłata niespełna 26 tys. zł przynosi reflektory Full-LED, felgi 18 cali, czujniki parkowania z obu stron, przyciemniane szyby, podgrzewane dysze spryskiwaczy, ładowarkę indukcyjną oraz system RCTA z funkcją hamowania przy cofaniu. W leasingu konsumenckim różnica w raciel pozycji Comfort a Style nie przekracza 180 zł miesięcznie.
Kierowcy oczekujący lepszego przyspieszenia i możliwości holowania przyczep do 1,3 t powinni spojrzeć na układ 2.0 Hybrid AWD-i. Wersja Style z napędem na cztery koła kosztuje 175 300 zł, osiąga setkę w 7,9 s i w warunkach zimowych zapewnia pewność prowadzenia niespotykaną w przednionapędowej konkurencji. Trzeba jedynie pogodzić się z mniejszym bagażnikiem 364 l i nieznacznie wyższym spalaniem na poziomie 5,0 l/100 km.
Czy warto przejść na plug-in?
Debiutująca w tej generacji odmiana PHEV łączy silnik 2.0 z akumulatorem 13,6 kWh, oferując realny zasięg elektryczny około 50 km. Przy domowej stawce 0,75 zł/kWh koszt przejazdu 100 km to ok. 10 zł. Po rozładowaniu baterii samochód pracuje jak klasyczna hybryda, zużywając 4,5–4,7 l benzyny. Czas ładowania z gniazda 230 V wynosi 6,5 h, a z wallboxa 3 h. Wariant PHEV kwalifikuje się do programu „Mój Elektryk”, dzięki czemu przy karcie dużej rodziny dopłata państwa może wynieść 27 000 zł, zrównując cenę z hybrydą 2.0 AWD-i. Minusem pozostaje 310-litrowy bagażnik i wyższy koszt ubezpieczenia.