Citroën C3 Aircross Hybrid 145 – siedmiomiejscowy B-SUV z oszczędnym napędem 48 V
Rodzinne auto, które zmieści się w miejskiej linii parkingu i jednocześnie zabierze siedem osób, brzmi jak obietnica bez kompromisów. Citroën przekonuje, że nowy C3 Aircross z miękką hybrydą 48 V dokładnie to potrafi. Czy rzeczywiście stanowi złoty środek między przestrzenią, ekonomiką i ceną? Sprawdzamy, co kryje się za marketingowym hasłem „mini-van w rozmiarze crossovera”.
• Długość nadwozia: 4,39 m
• Rozstaw osi: 2,67 m
• Siedem miejsc: opcjonalny trzeci rząd za ok. 3200 zł
• Pojemność bagażnika: 40 l (7 miejsc) / 330 l (5 miejsc)
• Ładowność konstrukcyjna: 631 kg
Przestronność i funkcjonalność
Citroën chwali się, że w nadwoziu o wymiarach typowych dla segmentu B-SUV udało się wstawić trzy rzędy siedzeń. W praktyce układ ten sprawdza się najlepiej, gdy dwa ostatnie miejsca rezerwujemy dla dzieci lub okazjonalnych pasażerów o wzroście do ok. 150 cm. Dorośli w trzecim rzędzie odnajdą się tylko na krótkim dystansie – ogranicza ich wysokość, kąt ugięcia kolan oraz brak miejsca na stopy. Po złożeniu skrajnych foteli bagażnik rośnie do 330 l, co odpowiada małemu hatchbackowi, ale nie pozwala na wakacyjny ekwipunek siedmioosobowej załogi. Francuzi pozostawili za to przyzwoitą ładowność ponad 600 kg, więc w układzie pięciomiejscowym można już realnie myśleć o większych walizkach lub o dwóch fotelikach ISOFIX i wózku. Kierowca doceni natomiast wysoką pozycję za kierownicą i liczne schowki – otwarte półki pod konsolą środkową i głębokie kieszenie w drzwiach mieszczą aż litrową butelkę.
Komfort i ergonomia
Marka od lat stawia na „miękkie” zawieszenie, dlatego C3 Aircross przy prędkościach miejskich skutecznie filtruje poprzeczne nierówności, garby i tory tramwajowe. Konstrukcja bazuje na sprężynach o wydłużonym skoku oraz progresywnych ogranicznikach odbicia – rozwiązanie znane już z większego C5 Aircrossa. Skutek? Na typowej, pofałdowanej drodze powiatowej karoseria nie wybija się z rytmu, a przechyły boczne są akceptowalne dzięki niższemu środkowi ciężkości w porównaniu z poprzednikiem. Do ok. 100 km/h w kabinie panuje przyjemna cisza; powyżej tej granicy słychać już jednak wyraźniejszy szum powietrza opływającego słupki A i relingi. Materiały wykończeniowe nie zachwycają miękkością, ale modne przeszycia tapicerki Metropolitan Grey i kolorowe wstawki na desce rozdzielczej nadają wnętrzu przyjazny, „domowy” klimat.
Napęd i wrażenia z jazdy
Sercem odmiany Hybrid 145 jest trzycylindrowy, turbodoładowany silnik 1.2 PureTech połączony z 48-woltowym układem mild-hybrid. Zespół współpracuje z dwusprzęgłową, sześciobiegową przekładnią e-DCT, w którą wbudowano niewielki silnik elektryczny o mocy 21 kW. Rozwiązanie to pozwala ruszać i manewrować wyłącznie na prądzie, odzyskiwać energię przy hamowaniu oraz wspierać benzynowy motor przy gwałtownym przyspieszeniu. Łączna moc systemowa 145 KM przenosi 1,4-tonowe nadwozie do 100 km/h w niespełna 10 s, a prędkość maksymalna wynosi 187 km/h. W praktyce dynamiki wystarcza w trybie pięcioosobowym; przy pełnym obciążeniu auto potrzebuje nieco dłuższego rozpędzania na autostradzie. Średnie zużycie paliwa w ruchu miejskim oscyluje wokół 7,5–8,0 l/100 km, na drogach krajowych spada do 6,6–6,8 l, a na odcinku autostradowym przy 140 km/h utrzymuje się na poziomie 9 l/100 km. Warto podkreślić, że miękka hybryda nie wymaga ładowania z gniazdka i korzysta z niewielkiej baterii 0,9 kWh, co nie ogranicza przestrzeni bagażowej.
Cennik i wyposażenie
Polska oferta startuje od wersji Plus Hybrid 145, wycenionej na około 106 tys. zł w aktualnej promocji importera. Już bazowa odmiana obejmuje automatyczną klimatyzację, pełny pakiet systemów bezpieczeństwa (w tym autonomiczne hamowanie awaryjne i utrzymanie pasa), kamerę cofania oraz stalowe obręcze 17″ z kołpakami Aero. Najbogatsza linia Max, kosztująca niespełna 113 tys. zł, dodaje reflektory LED, dwubarwną tapicerkę, czujniki parkowania 360°, indukcyjną ładowarkę smartfona i aluminiowe felgi w tym samym rozmiarze. W obu przypadkach dopłata do trzeciego rzędu foteli wynosi około 3200 zł. Na uwagę zasługuje rozszerzona gwarancja We Care – do ośmiu lat lub 160 tys. km, pod warunkiem wykonywania przeglądów w sieci marki, co jest jedną z najdłuższych ochron producenckich w segmencie.