Zima nie tylko zmienia charakter ruchu drogowego, lecz także przenosi część ryzyka z ośnieżonych jezdni na portfel kierowcy. Wraz ze spadkiem temperatur rośnie prawdopodobieństwo otrzymania mandatu – zarówno za realne zaniedbania, jak i za przewinienia, które istnieją wyłącznie w internetowych legendach. Sprawdziliśmy, gdzie kończy się mit, a zaczyna prawny obowiązek, oraz jak wysokie kary przewiduje ustawa Prawo o ruchu drogowym, kiedy aura pokrywa samochody lodem i śniegiem.

Dlaczego niedokładne odśnieżenie auta kosztuje najwięcej

Polskie przepisy nakładają na kierującego obowiązek korzystania z pojazdu w sposób, który nie zagraża bezpieczeństwu ruchu i środowisku. Nieusunięty śnieg lub lód z nadwozia, szyb czy lamp oznacza brak wymaganej „należytej widoczności”. Za jazdę w takim stanie można otrzymać do 3 000 zł grzywny i 12 punktów karnych. Jeżeli zasypane są reflektory – mandat wyniesie 300 zł, natomiast zaklejone tablice rejestracyjne kosztują 500 zł i 8 punktów. Jeszcze surowsze sankcje (nawet 6 000 zł) grożą w momencie, gdy nieusunięte bryły lodu oderwą się w trakcie jazdy i stworzą realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.

W praktyce funkcjonariusze coraz częściej zatrzymują pojazdy już na parkingach – zanim kierowca wyjedzie na ulicę. Zdarza się też, że inspektorzy transportu drogowego prowadzą kontrole ciężarówek przy bramkach autostradowych. W pojazdach o dużych gabarytach istnienie pokrywy lodowo-śnieżnej na dachu może skutkować koniecznością unieruchomienia pojazdu do chwili całkowitego odśnieżenia i przeprowadzenia dodatkowej kontroli technicznej.

Skrobaczka, zimówki i inne zimowe gadżety – co jest obowiązkiem, a co wyborem

Choć zasady wymagają, by szyby były przejrzyste, ustawodawca nie narzuca, jakimi narzędziami należy to osiągnąć. Brak skrobaczki nie stanowi więc wykroczenia; mandat pojawia się dopiero wtedy, gdy kierowca ruszy w trasę z oszronionymi szybami. Podobnie z odmrażaczem do zamków – jego posiadanie nie jest przedmiotem kontroli.

Jeszcze więcej wątpliwości budzą opony zimowe. W Polsce prawo nie przewiduje kar za jazdę na ogumieniu letnim nawet podczas śnieżycy. Kierujący odpowiada jednak za utrzymanie kontroli nad pojazdem; w razie kolizji policja i ubezpieczyciel mogą uznać, że niewłaściwe opony przyczyniły się do zdarzenia, co zwiększa wypłatę z kieszeni własnej. Odmienne regulacje obowiązują w paru krajach wspólnoty: w Niemczech, Austrii czy Słowenii brak homologowanego ogumienia zimowego skutkuje mandatem sięgającym kilkuset euro, a w razie zagrożenia bezpieczeństwa drogowego – także zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego.

Kolizje, holowanie, rozgrzewanie silnika – zimowe codzienne dylematy na drodze

Najpopularniejsze zimowe zdarzenie to tzw. „naślizg” zakończony uderzeniem w tył poprzedzającego pojazdu. Za spowodowanie stłuczki sprawca płaci co najmniej 1 000 zł i otrzymuje 6 punktów karnych; kwota rośnie, jeśli poszkodowani odniosą obrażenia albo uszkodzone zostaną kolejne pojazdy czy infrastruktura. Zima nie zwalnia z obowiązku dostosowania prędkości do warunków, nawet jeśli droga nie została odśnieżona przez zarządcę.

Powszechną praktyką jest pozostawianie włączonego silnika na postoju, by odmrozić szyby lub rozgrzać kabinę. Prawo dopuszcza uruchomienie jednostki na czas krótszy niż 60 sekund; dłuższy postój przy włączonym silniku oznacza 100 zł kary, a gdy generowany jest nadmierny hałas lub ciemne spaliny – 300 zł. Warto pamiętać, że zakaz obejmuje tylko drogi publiczne i strefy ruchu; na terenie prywatnym regulamin może jednak narzucać podobne ograniczenia.

Zimowe problemy pojawiają się również przy holowaniu. Pojazd holujący musi mieć światła mijania, a ciągnięty – światła awaryjne lub pozycyjne. W warunkach ograniczonej widoczności brak odpowiedniego oświetlenia kosztuje 200 zł. Dodatkowo dozwolona prędkość spada do 30 km/h w terenie zabudowanym i 60 km/h poza nim, co ogranicza ryzyko wpadnięcia w poślizg.

Jak przygotować się na kontrolę i zadbać o portfel

Podstawą ochrony przed zimowymi sankcjami jest profilaktyka: codzienne usuwanie śniegu i lodu z całej karoserii, kontrola stanu lamp oraz tablic rejestracyjnych, a także odpowiedni zapas płynu do spryskiwaczy o temperaturze krzepnięcia co najmniej –20°C. W dłuższej perspektywie warto rozważyć wymianę opon na zimowe; badania bezpieczeństwa ruchu drogowego wskazują, że w temperaturach poniżej 7 °C ogumienie z mieszanki przystosowanej do chłodu skraca drogę hamowania nawet o kilkanaście procent. Po każdej jeździe dobrze jest unieść wycieraczki, aby nie przymarzły do szyby. Te drobne czynności oszczędzają nie tylko punkty karne i mandaty, ale także nerwy – i to przez cały sezon, a nie jedynie do pierwszej kontroli drogówki.