Spadł śnieg i się zaczęły poślizgi. Nieumiejętna jazda to nawet 5000 zł kary
Pierwsze solidne opady śniegu tradycyjnie zachęcają część kierowców do sprawdzenia, jak ich samochód zachowuje się w poślizgu. Policja i eksperci ruchu drogowego przypominają jednak, że takie „testy” poza torem są nie tylko ryzykowne, lecz także kosztowne – za celowe wprowadzanie auta w niekontrolowany drift na drodze publicznej grozi mandat do 5000 zł, wysoka liczba punktów karnych i możliwa utrata prawa jazdy.
• Najwyższa grzywna przewidziana za niekontrolowane poślizgi na drodze publicznej wynosi 5000 zł.
• Wielu kierowców nie zdaje sobie sprawy z rozmiarów sankcji oraz zagrożenia, jakie stwarzają innym użytkownikom drogi.
• Monitoring miejski i kamery prywatne ułatwiają policji identyfikację sprawców, nawet jeśli z miejsca zdarzenia odjadą przed przyjazdem patrolu.
Czy można driftować na parkingu?
Z punktu widzenia prawa większość ogólnodostępnych parkingów traktowana jest jako droga publiczna lub strefa ruchu, a więc podlega identycznym przepisom jak ulica czy rondo. Policjanci szczególnie monitorują takie lokalizacje zimowymi wieczorami i w weekendy, kiedy kierowcy najczęściej próbują „zabawy na śniegu”. Za wprowadzenie auta w kontrolowany poślizg, który może stworzyć zagrożenie dla pieszych lub innych pojazdów, funkcjonariusze nie stosują już pouczeń – od razu nakładają mandat.
Przykład z województwa małopolskiego: 28-latek kierujący BMW próbował „jazdy bokiem” na niewielkim rondzie. Patrol ruchu drogowego zatrzymał go po kilku sekundach. Mężczyzna otrzymał 1000 zł kary i 10 punktów karnych, choć w razie oceny zachowania jako rażącego policja mogła nałożyć pięciokrotnie wyższą grzywnę. Według relacji oficera prasowego, w pobliżu ronda znajdował się przystanek autobusowy – ewentualna utrata panowania nad pojazdem mogła skończyć się poważnym wypadkiem.
Ryzyko jest realne także na pozornie pustym placu. Wystarczy nieprzewidziane wejście pieszego, nagle zaparkowany samochód albo poślizg dłuższy o kilka metrów, by doszło do kolizji. W raporcie Instytutu Transportu Samochodowego odnotowano, że aż 14 % zdarzeń w okresie zimowym ma miejsce właśnie na parkingach i placach manewrowych, gdzie kierowcy bagatelizują ograniczoną przyczepność.
Jakie kary za driftowanie?
Od stycznia 2022 r., po nowelizacji taryfikatora mandatów, kwota 5000 zł stała się górnym progiem kary za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu poprzez nieostrożną lub brawurową jazdę. Policjanci kwalifikują driftowanie jako „rażące naruszenie” przepisów art. 86 Kodeksu wykroczeń, szczególnie gdy manewr odbywa się w miejscu ogólnodostępnym. Do tego dochodzi nawet 15 punktów karnych oraz możliwość skierowania sprawy do sądu, jeśli funkcjonariusz stwierdzi wysokie niebezpieczeństwo lub powstanie szkód.
Ministerstwo Infrastruktury zapowiada kolejne zmiany. W projekcie modyfikacji ustawy – Prawo o ruchu drogowym pojawiła się definicja driftu: „celowe wprowadzenie pojazdu w poślizg lub utrata przyczepności co najmniej jednego koła w strefie ogólnodostępnej, bez uzyskania stosownego zezwolenia organizatora imprezy”. Projekt przewiduje, że za takie wykroczenie kierowca może otrzymać obligatoryjnie: 5000 zł mandatu, 15 punktów karnych oraz zakaz prowadzenia pojazdów od 3 miesięcy do roku. Resort argumentuje, że dzisiejsze przepisy pozostawiają zbyt szeroką uznaniowość, co utrudnia egzekwowanie surowych kar.
Warto pamiętać, że policja coraz częściej korzysta z nagrań z miejskiego monitoringu i prywatnych wideorejestratorów udostępnianych przez świadków. Oznacza to, że nawet jeśli patrol nie zatrzyma kierowcy na miejscu, materiał dowodowy może zostać przesłany do komendy, a właściciel pojazdu otrzyma wezwanie do wskazania, kto prowadził samochód w danym momencie.
Na drogach publicznych nie wolno jeździć bokiem
Kontrolowany poślizg to cenna umiejętność, ale jej trening powinien odbywać się w warunkach torowych lub na profesjonalnych placach manewrowych wyposażonych w odpowiednie zabezpieczenia. Szkoły doskonalenia techniki jazdy oferują kursy zimowe, podczas których instruktorzy uczą panowania nad autem przy niskiej przyczepności, wykorzystując m.in. płyty poślizgowe i symulatory aquaplaningu. Dla wielu ubezpieczycieli dokument potwierdzający udział w takim szkoleniu oznacza dodatkowe zniżki na polisie OC/AC.
Tymczasem nielegalne driftowanie niesie ze sobą konsekwencje finansowe i prawne, a w skrajnych sytuacjach może zakończyć się tragedią. Policja podkreśla, że nawet jeśli kierowca uważa teren za „opuszczony”, obowiązuje go kodeks drogowy, a pieszy pojawiający się nagle na jezdni ma pierwszeństwo. Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w ostatnim pięcioleciu w okresie zimowym średnio 180 osób rocznie odnosiło obrażenia w wypadkach, w których przyczyną było nieopanowanie pojazdu na śliskiej nawierzchni.
Funkcjonariusze apelują, aby zamiast „szukać uślizgu” na publicznym parkingu, skorzystać z ogólnodostępnych torów kartingowych, autodromów czy lotnisk adaptowanych pod eventy motoryzacyjne. Koszt godzinnej sesji zaczyna się od 150 zł, a więc jest wielokrotnie niższy niż wysokość potencjalnego mandatu, nie mówiąc o naprawie auta po ewentualnej kolizji. Kieszeni i bezpieczeństwu wszystkich uczestników ruchu zwyczajnie opłaca się rozwaga.