W lutym czeska policja rozpocznie jedną z największych od lat rotacji taboru: ponad trzysta wysłużonych kombi klasy średniej trafi pod młotek, a ich miejsce zajmą masywne SUV-y. Z punktu widzenia kierowcy jadącego na narty do Szpindlerowego Młyna czy Pragi kluczowa jest nie objętość bagażnika, lecz fakt, że te z pozoru rodzinne auta przyspieszają szybciej niż niejeden hot-hatch. Niepozorne nadwozie, policyjne barwy i potężny silnik – taka kombinacja ma skłonić piratów drogowych do odpuszczenia gazu, zanim jeszcze włączy się sygnał świetlny.
Nowa flota za południową granicą
Zamówienie obejmuje 352 egzemplarze SUV-a klasy średniej, co odpowiada blisko 15% całego parku radiowozów w Czechach. Odchodzące kombi z lat 2019-2020 przejechały średnio 300–350 tys. km i – mimo napędu 4×4 oraz silników benzynowych – zaczęły generować rosnące koszty utrzymania. Policja postawiła więc na platformę oferującą więcej przestrzeni dla wyposażenia i lepsze parametry użytkowe w trudnym terenie, bez rezygnacji z wysokich osiągów na autostradzie.
SUV w mundurze, wilk w owczej skórze
Choć nowy radiowóz nosi policyjne barwy, wizualnie przypomina podstawową wersję rodzinną, wyposażoną w relingi i skromne obręcze kół. Zderzaki, grill i listewki nie sugerują niczego nadzwyczajnego, a pod maską pracuje jednostka 2.0 TSI podkręcona do 265 KM. Dla klienta indywidualnego taki wynik oznaczałby usportowioną odmianę w wysokiej specyfikacji, tutaj natomiast to „ukryte” RS – dyskretne, ale zdolne rozpędzić się do setki w 6,5 s. Taktyka jest prosta: samochód ma nie zdradzać możliwości, dopóki nie trzeba sięgnąć po całe stado koni mechanicznych.
Modyfikacje przygotowane do służby
Policyjna adaptacja nie ogranicza się do mocniejszego silnika. Inżynierowie wzmocnili układ hamulcowy, korzystając z komponentów wersji siedmioosobowej, a zawieszenie DCC+ zyskało twardsze nastawy i amortyzatory o zwiększonej wytrzymałości na obciążenia wynikające z dodatkowego sprzętu. W kabinie zainstalowano mobilne terminale, kamery 360° oraz system automatycznego rozpoznawania tablic, przy czym całość zasilania wspiera druga bateria. Funkcja „black-out” pozwala w jednej chwili wygasić wszystkie światła, łącznie z LED-ami do jazdy dziennej – to popularna w Europie metoda zbliżania się do celu bez zwracania na siebie uwagi.
Co to oznacza dla polskich kierowców
Czechy należą do państw, które stosują progresywny taryfikator kar: przekroczenie prędkości o 20 km/h kosztuje równowartość 400–1000 zł, a przy wyższej nadwyżce mandat może przekroczyć miesięczną pensję minimalną. Szybkie, dobrze zamaskowane radiowozy znacząco zwiększają ryzyko „spotkania” z policją jeszcze zanim kierowca zdąży spojrzeć w lusterko. W praktyce oznacza to, że w drodze na ferie lepiej skupić się na ograniczeniach prędkości, śledzić znaki zmiennej treści i pamiętać, że czeska drogówka szczególnie pilnuje tuneli oraz zjazdów z autostrad. Warto mieć przy sobie gotówkę w lokalnej walucie – karty bywają odrzucane – a także sprawdzić aktualne wytyczne dotyczące zdrowia publicznego, by uniknąć dodatkowych niespodzianek przy granicy.