Czujność funkcjonariuszy pełniących służbę na wschodniej granicy Polski ponownie pokrzyżowała plany zorganizowanych grup zajmujących się kradzieżą samochodów klasy premium. W ciągu zaledwie kilku dni dwie oddzielne kontrole zatrzymały Mercedesa GLE z rocznika 2024 oraz kilkuletniego Range Rovera Sport, a dodatkowo ujawniły kompletny zestaw części pochodzących z rozebranych modeli Audi. Wartość odzyskanego mienia przekracza 600 tys. zł, a sprawy przejęła już policja i prokuratura.

Kontrola w Terespolu: nowy Mercedes GLE zatrzymany przed wyjazdem na Białoruś

Do pierwszej interwencji doszło przy drogowym przejściu granicznym w Terespolu. Podczas standardowej odprawy strażnicy graniczni z Nadbużańskiego Oddziału SG zwrócili uwagę na nowiutkiego Mercedesa GLE prowadzonego przez 53-letniego obywatela Polski. Choć dokumenty prezentowały się bez zarzutu, kontrola numerów identyfikacyjnych w bazach SIS II oraz Interpolu wykazała, że pojazd został zgłoszony jako utracony na terenie Niemiec zaledwie kilka tygodni wcześniej.

Auto, którego wartość rynkowa szacowana jest na ok. 300 tys. zł, zostało odholowane na policyjny parking, a kierowca usłyszał zarzut paserstwa. Śledczy badają, czy mężczyzna działał samodzielnie, czy też samochód był elementem większej siatki logistycznej przerzucającej skradzione pojazdy na Wschód. Procedura przewiduje teraz zabezpieczenie śladów kryminalistycznych, weryfikację adresów GPS zapisanych w systemie pojazdu oraz ustalenie pierwotnego właściciela przy udziale niemieckich ubezpieczycieli.

Range Rover i rozebrane Audi ujawnione w Korczowej

Drugie uderzenie w przestępców samochodowych nastąpiło na autostradzie A4 przy przejściu granicznym Korczowa-Krakowiec. Funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału SG zatrzymali 40-letniego obywatela Rumunii, który usiłował wyjechać na Ukrainę kilkunastoletnim Range Roverem Sport. Podczas kontroli okazało się, że tabliczka znamionowa w ramie pojazdu została przespawana, a numer VIN na szybie nie zgadza się z danymi w elektronicznym dowodzie rejestracyjnym. Po sprawdzeniu w międzynarodowym rejestrze PECVD (Police Enquiries Concerning Vehicles and Documents) potwierdzono, że samochód zniknął rok wcześniej z jednego z dealerów w hrabstwie Kent w Wielkiej Brytanii. Wartość rynkowa auta wciąż przekracza 150 tys. zł.

Podczas tej samej akcji mundurowi prześwietlili busa serwisowego jadącego w tym samym kierunku. W jego przestrzeni ładunkowej znajdowały się nadwozia, drzwi, elementy zawieszenia oraz moduły ECU pochodzące z co najmniej sześciu Audi Q5 i Q7. Części były starannie oznakowane i przygotowane do dalszej dystrybucji na niezależne warsztaty, co wskazuje na profesjonalnie zorganizowany demontaż. Według wstępnej wyceny rzeczników SG wartość komponentów przekracza 170 tys. zł.

Dlaczego wschodnia granica przyciąga przestępców samochodowych

Z raportów Europolu i Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów wynika, że w ostatniej dekadzie główny szlak wywozu aut skradzionych w Europie Zachodniej przesunął się z portów Morza Północnego na lądowe przejścia graniczne Unii Europejskiej. Choć intensywne kontrole sprawiły, że kradzieże w samej Polsce spadły o kilkanaście procent, wciąż jesteśmy krajem tranzytowym dla samochodów z Niemiec, Holandii czy Wielkiej Brytanii.

Mechanizm działania grup przestępczych jest stosunkowo prosty: krótko po kradzieży pojazd trafia do tzw. „dziupli” na terenie Polski lub Czech, gdzie otrzymuje nowe numery identyfikacyjne, a następnie – już na legalnych dokumentach – jest wywożony na Białoruś, Ukrainę bądź dalej do Azji Centralnej i na Bliski Wschód. W przypadku pojazdów luksusowych stawka rośnie, ponieważ modele marek premium cieszą się ogromnym popytem w regionach o trudniejszej dostępności autoryzowanej sieci dealerskiej.

Nowoczesne narzędzia walki z przestępczością pojazdową

Polska Straż Graniczna stosuje wielowarstwowy system kontroli obejmujący zarówno urządzenia do odczytu mikroznaków laserowych na częściach karoserii, jak i mobilne skanery OCR do błyskawicznego odczytu numerów rejestracyjnych. Kluczowym elementem pozostaje centralna baza SIS II, która jest aktualizowana w czasie rzeczywistym przez wszystkie kraje strefy Schengen; ułatwia to identyfikację pojazdów w ciągu kilkunastu sekund. Coraz częściej wykorzystuje się także przenośne spektrometry do analizy składu farby – umożliwiają one wykrycie nawet precyzyjnie ukrytych ingerencji w numery VIN.

Dodatkowym wsparciem są wspólne patrole z celnikami i ekspertami z firm ubezpieczeniowych, którzy na miejscu potrafią zweryfikować autentyczność dokumentacji serwisowej czy parametrów modułów elektronicznych. W lampach pojazdów klasy premium zapisane są m.in. ostatnie kody diagnostyczne i przebieg – ich niezgodność z licznikiem należy do najczęstszych „czerwonych flag” wskazujących na przerabianie historii auta.

Skuteczność w liczbach: bilans pierwszej połowy 2026 r.

Tylko od stycznia do czerwca br. funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału SG zatrzymali 66 kompletnych pojazdów o łącznej wartości ponad 7 mln zł. Bieszczadzki Oddział może mówić o blisko 70 odzyskanych autach i ponad 250 zabezpieczonych komponentach, wycenionych łącznie na 9 mln zł. W skali całej formacji daje to wynik lepszy o 12 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.

Zdaniem ekspertów Instytutu Transportu Samochodowego ten trend nie jest dziełem przypadku. Rosnąca liczba kamer ANPR na dojazdach do przejść granicznych, szkolenia z zakresu cyber-śledztwa pojazdowego oraz intensywna wymiana informacji z francuską, niemiecką i brytyjską policją sprawiły, że Polska stała się jednym z najtrudniejszych odcinków tranzytowych dla złodziei aut. Równocześnie utrzymuje się wysoka skuteczność w odzyskiwaniu pojazdów, których właściciele zgłaszają straty dopiero kilka godzin przed próbą przekroczenia granicy.

Dalsze losy odzyskanego mienia i konsekwencje prawne

Po zabezpieczeniu pojazdów sąd decyduje o tymczasowym deponowaniu ich na strzeżonych parkingach Komendy Głównej Policji. Właściciele, w większości przypadków reprezentowani przez ubezpieczycieli, muszą dostarczyć oryginalną dokumentację i ekspertyzy potwierdzające prawo własności. Na podstawie umów o wzajemnej pomocy prawnej samochody są następnie konwojowane do macierzystych krajów lub przekazywane firmom leasingowym.

Kierowcom zatrzymanym podczas prób nielegalnego wywozu grozi do pięciu lat pozbawienia wolności za paserstwo, a jeśli śledczy wykażą udział w zorganizowanej grupie, kara może wzrosnąć do dziesięciu lat. W ostatnich latach sądy coraz częściej orzekają także przepadek mienia wykorzystywanego do popełnienia przestępstwa, co oznacza, że busy transportujące rozebrane części trafiają na licytacje prowadzone przez Krajową Administrację Skarbową.