Pożary pojazdów elektrycznych wciąż wywołują duże zainteresowanie opinii publicznej, lecz statystyka pokazuje, że przypadki takie występują rzadko, a ich udział maleje wraz ze wzrostem krajowej floty EV. Dane Państwowej Straży Pożarnej z pierwszego półrocza 2026 r. zestawione z informacjami europejskich i amerykańskich organizacji przeciwpożarowych pozwalają zarysować pełniejszy obraz zagrożeń, przyczyn i wyzwań operacyjnych. Poniższa analiza łączy krajowe liczby z wynikami zagranicznych badań, aby odpowiedzieć na kluczowe pytania: jak często płoną „elektryki”, co najczęściej się zapala i w jaki sposób służby przygotowują się do rosnącej popularności napędu bateryjnego.
Dane krajowe: skala zjawiska
W okresie od stycznia do końca czerwca 2026 r. odnotowano w Polsce 26 pożarów w pojazdach z napędem wyłącznie elektrycznym. Dla porównania, w tym samym przedziale czasowym zapaliło się 4 935 samochodów z silnikami spalinowymi, 61 hybryd oraz 2 auta wodorowe. Od roku 2020 zarejestrowano łącznie 132 zdarzenia dotyczące EV, co stanowi niewiele ponad 0,2% wszystkich pożarów pojazdów w tym okresie. Rosnąca baza zarejestrowanych elektryków – 154 947 sztuk w połowie 2026 r., czyli o 57% więcej niż rok wcześniej – nie przełożyła się na proporcjonalny wzrost liczby incydentów.
Statystyka w przeliczeniu na flotę
Bez odniesienia do liczebności poszczególnych rodzajów napędu trudno o obiektywną ocenę ryzyka. Po przeliczeniu na każde 1 000 zarejestrowanych pojazdów wskaźnik pożarów wyniósł 0,168 dla aut elektrycznych, 0,201 dla spalinowych i 0,038 dla hybryd. Oznacza to, że w polskich warunkach EV płoną rzadziej niż samochody benzynowe czy wysokoprężne. Ten trend potwierdzają analizy zagraniczne: badanie National Fire Protection Association w Stanach Zjednoczonych wykazało średnio 0,03 pożaru na 1 000 elektryków oraz 1,5 na 1 000 aut z tradycyjnym napędem. Podobne proporcje przedstawia szwedzka agencja MSB, która w latach 2020–2025 odnotowała pięć do sześciu razy niższą częstotliwość zapłonów w EV w porównaniu z autami spalinowymi.
Co wywołuje pożary w pojazdach elektrycznych?
Najbardziej medialne są przypadki objęcia ogniem akumulatora trakcyjnego, jednak nie każda interwencja PSP oznacza tzw. termiczne rozbieganie ogniw. W pierwszym półroczu 2026 r. baterie uczestniczyły w 26,9% zdarzeń, podczas gdy w 46,2% ogień ograniczał się do innych podzespołów – najczęściej przestrzeni pasażerskiej, instalacji elektrycznej niskiego napięcia lub układu napędowego poza baterią. Przyczyny pozostawały niewyjaśnione w ponad połowie przypadków. Gdy udało się je określić, dominowały awarie instalacji (34,6%), natomiast celowe podpalenia i rozprzestrzenienie się ognia z sąsiedniego pojazdu odpowiadały łącznie za około 8% incydentów. Dla porównania, w pojazdach spalinowych katalog przyczyn jest szerszy: od nieszczelności układu paliwowego, przez przegrzanie silnika, po kolizje skutkujące rozerwaniem zbiornika.
Wyjątkowe wyzwania operacyjne dla straży
Choć EV palą się rzadko, gaszenie bywa bardziej czasochłonne. Średni czas akcji w Polsce przekracza 3 h 40 min, a rekordowe interwencje przy dużych pojazdach z napędem bateryjnym trwały nawet kilkanaście godzin. Kluczowym problemem jest ryzyko ponownego zapłonu już schłodzonej baterii – możliwe, gdy uszkodzone ogniwo uruchomi reakcję łańcuchową w sąsiednich celach. Z tego powodu stosuje się wydłużone chłodzenie, a pojazdy po ugaszeniu umieszcza się w kontenerach lub na placach z monitorowaną temperaturą. PSP, bazując na wytycznych europejskiej inicjatywy CTIF, wprowadza mobilne zbiorniki zanurzeniowe i kamery termowizyjne, co skraca czas oceny ryzyka, choć nie redukuje samego procesu chłodzenia baterii.
Perspektywa międzynarodowa i prognozy
Według Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Chemicznego przyszłe generacje ogniw litowo-jonowych mają uzyskać wyższą odporność termiczną dzięki elektrolitom stałym i lepszym systemom zarządzania ciepłem. Tymczasem prognozy niemieckiego Fraunhofer ISI wskazują, że do 2030 r. średni wiek floty EV w Unii przekroczy 7 lat, co zwiększy prawdopodobieństwo usterek. Jednocześnie unijne przepisy dotyczące recyklingu baterii wymagają ścisłego monitorowania stanu akumulatorów przez cały cykl życia, co może pozwolić wykrywać wczesne oznaki degradacji i zapobiegać awariom. W praktyce oznacza to, że wraz z upowszechnieniem nowej technologii i regulacji ryzyko pożarowe pozostanie pod kontrolą, choć nigdy nie zostanie całkowicie wyeliminowane.
Wnioski dla użytkowników i branży
Aktualne dane sugerują, że ryzyko pożaru w samochodach elektrycznych jest niższe niż w autach spalinowych, a służby ratownicze dysponują skutecznymi procedurami ograniczającymi skutki zdarzeń. Użytkownicy mogą dodatkowo zwiększyć bezpieczeństwo poprzez regularne aktualizacje oprogramowania zarządzającego baterią, unikanie głębokich uszkodzeń mechanicznych pakietu oraz przechowywanie pojazdu w miejscach wyposażonych w podstawową infrastrukturę gaśniczą. Dla producentów priorytetem pozostaje rozwój ogniw trudnopalnych i systemów wczesnego ostrzegania, natomiast ustawodawcy koncentrują się na standardach recyklingu oraz szkoleniu strażaków. Wszystkie te elementy łącznie wskazują, że wraz z dojrzewaniem rynku e-mobilności poziom bezpieczeństwa będzie się systematycznie poprawiał.