Niewiele samochodów udowodniło, że czterocylindrowy silnik może zapewnić osiągi zarezerwowane dla egzotycznych supersamochodów; do tej elitarnej grupy należy Mercedes-AMG A 45, który przez dekadę pełnił rolę przepustki do świata Affalterbach. Producent potwierdza jednak, że obecna generacja schodzi ze sceny, a egzemplarze z roku modelowego 2024 będą ostatnimi z napędem wyłącznie spalinowym. Dla kolekcjonerów i entuzjastów to wyraźny sygnał: jeśli chcą postawić w garażu najmocniejszego czterocylindrowego Mercedesa w historii, muszą działać szybko.
Pożegnanie na tle zmian w strategii AMG
Mercedes-Benz systematycznie ogranicza liczbę modeli z klasycznymi silnikami benzynowymi, przygotowując się do nadchodzących norm Euro 7 oraz ambitnych celów neutralności węglowej wyznaczonych na 2030 rok. Kompaktowa Klasa A – w tym jej najbardziej sportowa odmiana A 45 – okazuje się ofiarą rosnących kosztów homologacji i malejących marż w segmencie hatchbacków. Jednocześnie AMG przenosi ciężar rozwoju na hybrydy plug-in i układy w pełni elektryczne, co widać już w nowym C 63 S E Performance.
Zanim jednak technologia PHEV na dobre zagości w segmencie hot-hatchy, producent żegna się z konstrukcją znaną z bezpośredniej, czysto mechanicznej reakcji na gaz. Ostatnia partia A 45 S trafia do sprzedaży w formie limitowanej Final Edition – i właśnie ta seria ma przypieczętować erę najmocniejszego dwulitrowca na rynku.
Silnik i układ przeniesienia napędu: dwulitrowa sztuka inżynierii
Sercem A 45 S pozostaje ręcznie składana jednostka M139 o pojemności 1991 cm³. Przy ciśnieniu doładowania sięgającym 2,1 bar motor rozwija 421 KM oraz 500 Nm, co oznacza imponujące 211 KM z litra i przyspieszenie 0–100 km/h w 3,9 s. Ośmiobiegowa przekładnia dwusprzęgłowa AMG Speedshift błyskawicznie zmienia przełożenia, a napęd 4Matic+ z aktywnym rozdziałem momentu potrafi skierować całą siłę na tylną oś i niezależnie dozować ją między oba koła. Efekt to neutralne prowadzenie na torze i możliwość kontrolowanego driftu w trybie Track, bez uszczerbku dla stabilności w codziennej jeździe.
Final Edition: limitowana seria na zakończenie
Aby podkreślić unikalny charakter ostatniej serii, Mercedes-AMG przygotował Final Edition w dwóch matowych lakierach z programu Manufaktur: górska szarość magno lub czerń nocy. Standard obejmuje 19-calowe, kute felgi w grafitowym kolorze z żółtymi piastami i zaciskami hamulcowymi, a także matowoczarne „kły” w zderzaku oraz ciemny chrom na klamkach i korku wlewu paliwa. Chętni mogą sięgnąć po pakiet aerodynamiczny obejmujący wydłużony splitter, boczne lotki, większy spoiler dachowy i agresywny dyfuzor – wszystko w połyskującej czerni, co tworzy mocny kontrast z matowym lakierem.
Wnętrze: sportowe DNA z nutą luksusu
Kabina Final Edition łączy wyczynowy charakter z komfortem segmentu premium. Fotele AMG Performance obszyto skórą Artico i mikrofibrą Microcut z żółtymi przeszyciami, a na zagłówkach oraz konsoli środkowej wyhaftowano napis „45 S Final Edition”. Kierownica wykończona skórą nappa i mikrofibrą otrzymała aluminiowe łopatki i kontrastowe detale w barwach AMG. Całość uzupełniają podświetlane listwy progowe, specjalne dywaniki i najnowsza wersja systemu MBUX z dedykowanymi grafikami sportowymi.
Ceny i miejsce wśród konkurentów
Na rynku polskim A 45 S otwiera cennik kwotą niespełna 245 tys. zł; pakiet Final Edition podnosi cenę o blisko 30 tys. zł, a zestaw aerodynamiczny o kolejne 8,7 tys. zł. W pełni doposażony egzemplarz przekracza zatem 300 tys. zł, pozostając jednak tańszy od większego AMG C 43 i oferując osiągi lepsze od wielu droższych aut coupé. Bezpośrednim rywalem pozostaje Audi RS 3 Sportback, lecz to Mercedes dysponuje rekordową mocą z litra i bardziej zaawansowanym systemem wektorowania momentu.
Co dalej dla kompaktowych modeli AMG?
Inżynierowie z Affalterbach pracują już nad hybrydowym następcą A 45, łączącym turbodoładowany silnik 2.0 z jednostką elektryczną na tylnej osi. Wstępne dane mówią o łącznej mocy ponad 450 KM i momencie dochodzącym do 750 Nm, co pozwoliłoby poprawić sprint do „setki”, a jednocześnie spełnić przyszłe normy emisji. Dla purystów dźwięk wysokoobrotowego, czterocylindrowego motoru M139 pozostanie jednak nie do podrobienia – i właśnie dlatego Final Edition już teraz zdobywa status kolekcjonerski, który z czasem najpewniej będzie tylko rósł.