Rentowność europejskich producentów komponentów samochodowych skurczyła się do poziomów niewidzianych od lat. Według najnowszych danych branżowych aż 70% firm zakłada, że ich zysk operacyjny nie przekroczy 5%, a jedna trzecia z nich spodziewa się wyniku bliskiego zera. Przy tak wąskich marżach inwestowanie w nowe linie produkcyjne, automatyzację czy badania staje się praktycznie niemożliwe. Eksperci ostrzegają: jeśli trend się utrzyma, Europa ryzykuje trwałą utratę swojej pozycji w globalnym łańcuchu dostaw motoryzacyjnych.
Skalę problemu widać w planach na najbliższe lata. Zdecydowana większość ankietowanych przedsiębiorstw prognozuje, że do 2026 r. sytuacja finansowa nie ulegnie poprawie. Oznacza to dalsze ograniczanie nakładów na rozwój technologii, w tym kluczowych dla elektromobilności i cyfryzacji pojazdów. Dr Giovanni Rossi z Politechniki Mediolańskiej podkreśla, że „bez systematycznych inwestycji w badania Europa może nie tylko utracić przewagę konkurencyjną, lecz także stać się importerem technologii, które sama kiedyś tworzyła”.
Kondycja finansowa dostawców: marże na granicy opłacalności
W branży przyjęło się, że marża operacyjna poniżej 5% uniemożliwia modernizację zakładów, a w dłuższej perspektywie zagraża ich istnieniu. W 2023 r. ten pułap osiągnęło lub przekroczyło zaledwie 30% europejskich firm z sektora komponentów, gdy jeszcze dekadę temu odsetek ten sięgał 55%. Najmocniej cierpią średnie przedsiębiorstwa, które nie posiadają skali globalnych koncernów ani dostępu do kapitału wysokiego ryzyka. Ograniczanie mocy produkcyjnych i cięcia kosztów stały się codziennością, a rekrutacja specjalistów od elektroniki czy oprogramowania – kluczowych przy rozwoju pojazdów elektrycznych – została w wielu firmach zamrożona.
Geografia produkcji zmienia się błyskawicznie
Rosnące koszty energii, niepewne otoczenie regulacyjne oraz coraz bardziej restrykcyjne wymogi środowiskowe powodują, że zachodnioeuropejskie zakłady tracą atrakcyjność. Z badań Europejskiego Banku Inwestycyjnego wynika, że co druga spółka planuje zmniejszyć produkcję w krajach takich jak Niemcy, Francja czy Włochy już w ciągu pięciu lat. Tymczasem inwestycje przesuwają się do Ameryki Północnej i Azji. Za Atlantykiem kuszą zachęty podatkowe wprowadzone w ramach Inflation Reduction Act, a w rejonie Azji–Pacyfiku przyciągają niższe koszty pracy i rozbudowane sieci dostaw. Prof. Linda Chen z Uniwersytetu Singapurskiego zwraca uwagę, że „infrastruktura logistyczna i tempo wdrażania nowoczesnych technologii w Azji pozwalają skrócić czas wprowadzenia produktu na rynek nawet o jedną trzecią”.
Chińska ofensywa i jej konsekwencje
Chińscy producenci części i baterii szybko zdobywają udziały, oferując konkurencyjne ceny i gotowość do realizacji dużych wolumenów niemal od ręki. Ponad dwie trzecie europejskich firm już odczuwa presję w postaci tańszych komponentów z Państwa Środka, a trzy czwarte spodziewa się dalszego nasilenia tego trendu. Do tego dochodzi ekspansja chińskich marek samochodowych na unijne rynki – w 2023 r. ich sprzedaż wzrosła o około 55% rok do roku. Skutki odczuwa także rynek pracy: europejskie regiony motoryzacyjne, takie jak Nadrenia Północna-Westfalia czy Piemont, raportują spadek zatrudnienia w sektorze o 3–5% w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy.
Scenariusze dla łańcucha dostaw na Starym Kontynencie
Konsultanci Boston Consulting Group przedstawiają trzy możliwe ścieżki rozwoju sytuacji. W wariancie zachowawczym Europa stopniowo traci udział w światowym eksporcie części, spadając poniżej 15% do końca dekady. Scenariusz pesymistyczny zakłada gwałtowne przeniesienie produkcji poza UE i utratę nawet 500 tys. miejsc pracy. Optymistyczny zakłada natomiast skoordynowane działania rządów i przemysłu: obniżkę cen energii, uproszczenie procedur inwestycyjnych oraz wsparcie w transformacji cyfrowej. W tym układzie kontynent mógłby utrzymać obecny poziom zatrudnienia i odzyskać część eksportu, zwłaszcza w segmencie wysokomarżowych komponentów elektronicznych.
Co musi się wydarzyć, by utrzymać produkcję na kontynencie?
Branża domaga się przede wszystkim stabilnej polityki energetycznej i przejrzystych regulacji dotyczących elektromobilności. Kluczowe będzie także wzmocnienie programów badawczo-rozwojowych, podobnych do amerykańskiego ARPA-E, tyle że ukierunkowanych na technologie produkcji neutralnej klimatycznie. „Jeśli w ciągu najbliższych dwóch lat nie powstanie pakiet działań chroniących konkurencyjność, Europa może stracić przewagę na pokolenia” – ostrzega Benjamin Krieger, sekretarz generalny stowarzyszenia producentów części. Podobne głosy płyną od związków zawodowych, które wskazują, że bez inwestycji w kompetencje pracowników transformacja zakończy się odpływem talentów oraz deindustrializacją całych regionów. Stawką jest nie tylko kilkaset tysięcy miejsc pracy, lecz także zdolność Europy do kształtowania innowacji w globalnej motoryzacji.