Rosnące ceny benzyny i oleju napędowego, które według prognoz branżowych w najbliższych miesiącach mogą przekroczyć nawet 8 zł za litr, skłaniają kierowców do poszukiwania tańszych alternatyw. Właśnie w takiej atmosferze na polskim rynku pojawia się koncept dyskontowych stacji paliw, w którym zastępuje się sklep, kawę i obsługę całodobową… algorytmami oraz self-service. Najnowszym graczem w tym segmencie jest hiszpańska sieć Petroprix – firma, która od dekady rozwija w Europie i Ameryce Południowej w pełni zautomatyzowane punkty sprzedaży paliwa.
Automatyzacja i efekt skali: dlaczego paliwo może być tańsze
Koszt litra paliwa na tradycyjnej stacji to nie tylko cena hurtowa ropy czy marża rafineryjna. Ostateczna kwota obejmuje również wydatki na personel, ogrzewanie i klimatyzację budynku, serwis kawowy, licencje na systemy kasowe czy marketing. W modelu samoobsługowym większość tych pozycji znika – dystrybutor paliw pracuje 24 godziny na dobę bez kasjera, a niewielki kontener techniczny zastępuje rozbudowany pawilon handlowy. Analizy firm konsultingowych pokazują, że w pełni bezobsługowa stacja może obniżyć koszty operacyjne nawet o 30 proc. w porównaniu z klasycznym obiektem tej samej wielkości. Niższe koszty stałe pozwalają utrzymać marżę przy jednoczesnym zaoferowaniu klientowi bardziej konkurencyjnej ceny przy dystrybutorze.
Dodatkowym czynnikiem jest centralizacja zakupu paliwa. Dyskontowe sieci, które operują dziesiątkami lub setkami punktów, zawierają kontrakty hurtowe o większej skali, co pozwala im negocjować bardziej atrakcyjne stawki z dostawcami paliw i biopaliw. W połączeniu z uproszczoną logistyką (mniej towarów pozapaliwowych do obsługi) uzyskuje się efekt podobny do tego, który od lat obserwujemy w dyskontach spożywczych.
Petroprix – hiszpański pomysł na oszczędne tankowanie
Firma rozpoczęła działalność w 2013 r. na Półwyspie Iberyjskim, a obecnie zarządza ponad dwustu czterdziestoma obiektami w Hiszpanii, Portugalii, Panamie i Chile. Polska jest pierwszym rynkiem w Europie Środkowo-Wschodniej, na którym Petroprix testuje swoje know-how. Pilotażowy punkt w Cieszynie otwarto w lipcu, a kolejne lokalizacje – między innymi w Bolesławcu i Bielsku-Białej – są już przygotowywane do uruchomienia. Sieć poszukuje działek od 500 do 5000 m² w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców oraz przy głównych ciągach komunikacyjnych, co ma umożliwić szybkie rozbudowanie mapy zasięgu.
Podstawą oferty jest benzyna 95, olej napędowy B7 oraz – zależnie od rynku – paliwo premium. Cena aktualizowana jest codziennie o określonej godzinie i publikowana w aplikacji mobilnej oraz na terminalach przy dystrybutorze. Według pierwszych zestawień różnica względem cenników dużych sieci oscyluje od 15 do 30 gr na litrze, lecz w okresach większej zmienności rynku może być jeszcze większa. Model biznesowy zakłada, że klient przyjeżdża wyłącznie po paliwo: nie ma tu strefy gastronomicznej ani sklepu z akcesoriami samochodowymi.
Proces tankowania krok po kroku
Z punktu widzenia użytkownika procedura jest prosta. Po zatrzymaniu się przy kolumnie należy wskazać rodzaj paliwa na ekranie dotykowym i wybrać formę rozliczenia. Karty płatnicze, BLIK oraz portfel w aplikacji to standard. Dla użytkowników preferujących gotówkę przygotowano oddzielny automatyczny wpłatomat, w którym definiuje się kwotę przed rozpoczęciem tankowania. System kamer automatycznie odczytuje tablice rejestracyjne – jeśli kierowca posiada zarejestrowane konto, stacja przypisuje transakcję do profilu i pozwala śledzić statystyki spalania, pobrać fakturę lub skorzystać z rabatów wolumenowych.
Bezpieczeństwo realizują czujniki wykrywające rozlanie paliwa, zdalny monitoring wideo i linia wsparcia technicznego dostępna całą dobę. W praktyce jeden operator nadzoruje kilka lub kilkanaście obiektów jednocześnie, interweniując tylko w razie nietypowych zdarzeń. Rezygnacja z budynku dla obsługi oznacza również mniejszy ślad węglowy inwestycji: niższe zużycie energii na ogrzewanie, mniejszą powierzchnię utwardzoną oraz ograniczenie odpadów gastronomicznych.
Rynek stacji bezobsługowych w Polsce i kierunki rozwoju
Samoobsługowe tankowanie nie jest w Polsce nowością – krótkotrwale funkcjonowały już sieci TotalEasy czy Neste, jednak w ostatnich latach dominację przejęły modele hybrydowe z pełnym zapleczem sklepowym. Tymczasem w Europie Północnej, gdzie udział automatów przekracza 60 proc., doświadczenia pokazują, że konsument coraz częściej oddziela zakup paliwa od kawy „na drogę”, szczególnie gdy różnica cenowa przekracza kilka groszy na litrze. Obecne otoczenie makroekonomiczne, rosnące stopy procentowe i wysokie ceny energii sprzyjają więc powrotowi koncepcji stricte paliwowych punktów sprzedaży.
Dodatkowym bodźcem jest rozwój motoryzacji elektrycznej. W perspektywie dekady liczba pojazdów spalinowych będzie maleć, a wyspecjalizowane, tańsze w utrzymaniu stacje mogą lepiej znieść zmniejszony popyt niż wielofunkcyjne obiekty wymagające dużych obrotów w sklepie. W najbliższych latach można oczekiwać konsolidacji rynku wokół dwóch skrajnych modeli: premium z ofertą gastronomiczną dla podróżnych oraz ekonomicznego, maksymalnie zautomatyzowanego formatu dla kierowców liczących każdą złotówkę. Jeśli Hiszpanie udźwigną logistykę i utrzymają systematycznie niższą cenę, dyskontowe stacje mają realną szansę trwale wpisać się w krajobraz polskich dróg.</p