Cztery elektryczne samochody, które dotarły na polską granicę w lutym, utknęły w magazynie celnym, ponieważ urzędnicy zakwestionowali zarówno ich status, jak i kompletność dokumentów. Choć importer deklarował, że pojazdy są używane, analiza przebiegu, wieku i stanu technicznego wskazała, iż należy je traktować jak fabrycznie nowe. Błędna klasyfikacja podniosłaby należności publicznoprawne o ponad 150 tys. zł, a brak świadectw homologacji oraz certyfikatów zgodności spowodował, że auta nie zostały dopuszczone do obrotu w Unii Europejskiej.

Spór o status pojazdu: nowe czy używane?

Kluczowe dla wysokości cła jest określenie, czy pojazd jest „nowy” czy „używany” w rozumieniu Wspólnej Taryfy Celnej. Zgodnie z unijnymi wytycznymi samochód uznaje się za nowy, jeżeli nie był zarejestrowany na stałe dłużej niż sześć miesięcy lub nie przekroczył przebiegu 6000 km. W zatrzymanych pojazdach liczniki wskazywały zaledwie kilkadziesiąt kilometrów, a fotele wciąż były zabezpieczone folią. Tym samym organy celne przyjęły, że sprowadzany towar należy zaklasyfikować jako nowy, co uruchamia wyższe stawki taryfowe oraz obowiązek przedstawienia pełnego pakietu dokumentów homologacyjnych.

Interpretacja przepisów budzi kontrowersje wśród części importerów, którzy wskazują, że często rejestrują pojazdy za granicą na krótki czas, aby formalnie spełniały kryterium „używanego”. Urzędnicy odpowiadają, iż rejestracja wyłącznie na potrzeby transportu lub odprawy nie może być uznana za rejestrację „na stałe”, a więc nie zmienia statusu towaru.

Homologacja, certyfikaty i nadzór rynku

Każdy nowy pojazd wprowadzany do obrotu w UE musi posiadać świadectwo homologacji typu WE oraz indywidualne świadectwo zgodności (CoC). Dokumenty te potwierdzają spełnienie norm bezpieczeństwa, ochrony środowiska i kompatybilności elektromagnetycznej. W omawianej sprawie żaden z czterech samochodów nie miał wymaganej dokumentacji, co ujawniła weryfikacja przeprowadzona przez polski organ nadzoru rynku. Brak certyfikatów wyklucza rejestrację pojazdów w kraju docelowym, a także uniemożliwia dalszą sprzedaż w całej Unii.

Do kontroli włączył się również krajowy urząd zajmujący się prawami własności intelektualnej, gdyż jeden z producentów zgłosił potencjalne naruszenie wzoru przemysłowego. W rezultacie sąd gospodarczy zabezpieczył towar do czasu wyjaśnienia roszczeń. Takie wielotorowe postępowania sprawiają, że odbiór zatrzymanego towaru może przeciągać się miesiącami, a opłaty magazynowe i koszty obsługi rosną z każdym tygodniem.

Cła wyrównawcze i opłaty dodatkowe

Unia Europejska wprowadziła od 2024 r. tymczasowe cła wyrównawcze na elektryczne samochody sprowadzane z Chin, aby zniwelować skutki subsydiów udzielanych tamtejszym producentom. Stawki są naliczane od wartości celnej pojazdu i w zależności od marki mieszczą się w przedziale od kilku do kilkunastu procent. W przypadku omawianych aut obowiązywał dodatkowo standardowy podatek importowy oraz podatek od towarów i usług, dlatego łączna kwota obciążeń była znacznie wyższa, niż zakładał importer.

Przedsiębiorcy często próbują obniżyć należności, deklarując pojazdy jako używane lub wyceniając je poniżej wartości rynkowej. Organy celne dysponują jednak pięcioletnim okresem przedawnienia, w ramach którego mogą przeprowadzić kontrolę następczą i domagać się dopłaty wraz z odsetkami oraz karą administracyjną. Z perspektywy fiskusa błędna deklaracja jest traktowana jak zagrożenie uszczuplenia dochodów budżetowych.

Procedura i czas trwania postępowań

Postępowanie celne zwykle zaczyna się od szczegółowej analizy zgłoszenia SAD, porównania danych zawartych w deklaracji z faktycznym stanem towaru, a następnie pobrania próbek lub przekazania dokumentacji do innych organów. Jeżeli pojawiają się wątpliwości, funkcjonariusze mogą skierować sprawę do prokuratury albo zwrócić się o opinię techniczną. W praktyce od wpłynięcia ładunku do wydania prawomocnej decyzji mija od kilku tygodni do nawet kilkunastu miesięcy, zwłaszcza gdy konieczne jest ustalenie wartości celnej na podstawie dodatkowych źródeł lub rozstrzygnięcie sporów o własność intelektualną.

W sytuacji, gdy importer uznaje, iż urząd nie dopełnił terminu przewidzianego w Kodeksie postępowania administracyjnego, może wnieść ponaglenie. Jeśli zostanie oddalone, przedsiębiorcy pozostaje skarga do sądu administracyjnego. Złożoność spraw oraz wielość instytucji zaangażowanych w kontrolę powodują jednak, że droga sądowa rzadko przynosi szybkie rozstrzygnięcie.

Ryzyko i dobre praktyki dla importerów

Historia zatrzymanych elektryków pokazuje, że próba „używania” nowych samochodów na papierze niesie poważne konsekwencje finansowe i prawne. Importerzy, którzy chcą uniknąć sporów, powinni przed odprawą upewnić się, że pojazdy spełniają unijne normy techniczne, posiadają pełną dokumentację homologacyjną i są prawidłowo wycenione. Warto także regularnie śledzić zmiany w stawkach celnych, zwłaszcza że Komisja Europejska prowadzi kolejne przeglądy dotyczące subsydiowanych segmentów rynku.

Dla nabywców indywidualnych równie istotne jest sprawdzenie pochodzenia i statusu auta jeszcze przed podpisaniem umowy. Jeżeli pojazd został błędnie zgłoszony przy imporcie, obowiązek uiszczenia zaległego cła i podatków może spaść na kolejnego właściciela. Dlatego eksperci rekomendują, aby weryfikować numer VIN w bazach celnych i żądać kopii deklaracji importowej potwierdzającej prawidłową klasę taryfową.