Widok osób sunących na elektrycznych hulajnogach i rowerach stał się codziennością polskich deptaków, lecz w sopockim śródmieściu ten trend właśnie natrafił na barierę. Od początku maja do końca września obowiązuje tam ścisły zakaz poruszania się pojazdami napędzanymi energią elektryczną lub siłą mięśni, a za jego złamanie można zapłacić nawet 5 000 zł. Mimo że regulacja funkcjonuje dopiero pierwszy sezon, straż miejska zdążyła już wystawić dziesiątki mandatów, co rozbudziło ogólnopolską dyskusję o roli mikromobilności w centrach turystycznych.
Sopot w szczycie lata przyjmuje nawet 700 000 wczasowiczów, czyli ponad dwadzieścia razy więcej ludzi, niż wynosi liczba stałych mieszkańców. Tak gwałtowny wzrost ruchu pieszego na wąskich ulicach Bohaterów Monte Cassino czy na Placu Przyjaciół Sopotu skłonił władze do wprowadzenia ostrych restrykcji. Celem jest ochrona spacerowiczów przed kolizjami, a zarazem zachowanie wizerunku spokojnego kurortu.
Pomysł ograniczania jednośladów na popularnych promenadach nie jest nowy – po podobne rozwiązania sięgnęły w ostatnich latach Paryż, Florencja czy hiszpańska Walencja. Jednak to, jak rygorystycznie Sopot podszedł do projektu i jak wysokie ustalił kary, czyni go jednym z bardziej zdecydowanych przykładów w Europie Środkowej.
Dlaczego Sopot zdecydował się na restrykcje
Kiedy turyści gromadzą się w wąskim śródmieściu, nawet niewielka różnica prędkości między pieszym a jadącym na hulajnodze potrafi stworzyć realne niebezpieczeństwo. Urząd Miasta wskazuje, że w sezonie letnim natężenie ruchu na głównym deptaku sięga 10 000 osób na godzinę, a jednoczesna obecność pojazdów o prędkości 20 km/h rodzi ryzyko gwałtownych zderzeń.
W raporcie Komendy Głównej Policji za 2023 r. odnotowano ponad 700 zdarzeń drogowych z udziałem e-hulajnóg, z czego około 40 proc. miało miejsce na chodnikach. Dla Sopotu, którego główna arteria spacerowa ma średnio zaledwie 6–8 m szerokości, statystyka ta była sygnałem ostrzegawczym.
Miasto przekonuje ponadto, że ograniczenie dwuśladów poprawia komfort osób z niepełnosprawnościami i rodzin z wózkami dziecięcymi, dla których nagłe manewry kierowców hulajnóg bywały problematyczne.
Obszar objęty zakazem i kalendarz obowiązywania
Zakaz wyznacza znak B-1 ustawiony w trzech kluczowych punktach: na początku ulicy Bohaterów Monte Cassino, przy wejściu na Skwer Kuracyjny oraz na Placu Przyjaciół Sopotu. Ograniczenie obejmuje także łączące się z nimi pasaże, tworząc zwartą strefę wyłączoną z ruchu kołowego od 1 maja do 30 września.
Przepisy dotyczą nie tylko hulajnóg elektrycznych. Pod regulację podpadły również rowery tradycyjne, rowery wspomagane elektrycznie oraz deskorolki z napędem. W praktyce każdy użytkownik pojazdu, który wjedzie do strefy, powinien zsiąść i przeprowadzić sprzęt aż do końca obszaru zakazu.
Na nadmorskiej ścieżce rowerowej przebiegającej równolegle do plaży ruch odbywa się bez zmian. To rozwiązanie ma zachęcać cyklistów do objazdu strefy zamiast ryzykowania mandatu w śródmieściu.
Mandaty i narzędzia egzekucji: od patroli po geofencing
W ciągu pierwszych sześciu tygodni obowiązywania regulacji strażnicy miejscy przeprowadzili ponad 200 kontroli. W ich wyniku nałożono 63 mandaty, a łączna wartość kar mogła przekroczyć 300 000 zł. Podstawa prawna to artykuł 92 §1 kodeksu wykroczeń, który za niestosowanie się do znaku B-1 przewiduje grzywnę do 5 000 zł.
Kluczową nowością tegorocznego sezonu jest zastosowanie technologii geofencingu. Miasto ustaliło z operatorami wypożyczalni, że aplikacje przestaną pozwalać na kontynuowanie jazdy po przekroczeniu wirtualnej linii wokół strefy. W praktyce hulajnoga zwalnia do zera, a użytkownik proszony jest o odstawienie jej w wyznaczoną zatokę.
Rozwiązanie to ma swoje ograniczenia. Nie obejmuje prywatnych urządzeń, które nie są połączone z serwerami operatorów. Dlatego patrole piesze i rowerowe straży miejskiej pozostają podstawowym narzędziem egzekwowania przepisów.
Prawo i statystyki: hulajnogi w szerszej perspektywie krajowej
Od maja 2021 r. hulajnoga elektryczna została w polskim prawie zdefiniowana jako pojazd, a więc użytkownik musi poruszać się drogą dla rowerów lub jezdnią z ograniczeniem prędkości do 30 km/h. Chodnik jest dozwolony tylko wtedy, gdy brakuje infrastruktury rowerowej, a prędkość ma być zbliżona do tempa pieszego. Mimo tej nowelizacji liczba wypadków utrzymuje się na wysokim poziomie – według policyjnych zestawień w 2023 r. ofiar śmiertelnych było 20, a rannych ponad pół tysiąca.
W odpowiedzi część samorządów wprowadza własne regulaminy. Kraków ograniczył parkowanie hulajnóg na Rynku Głównym poprzez system stref nienaturalnego postoju, Wrocław wprowadził strefy spowolnione, w których prędkość urządzeń wynajmowanych systemowo ograniczana jest do 12 km/h, a Gdańsk testuje separatory oddzielające ścieżki rowerowe od chodnika.
Na tle europejskim polskie miasta dopiero wypracowują kompromis. Paryż po referendum zdecydował się w 2023 r. na całkowite wycofanie flot sharingowych, podczas gdy Berlin stawia na zwiększanie liczby miejsc parkingowych i surowsze kary za nielegalne pozostawianie pojazdów. Sopot, zamiast wyłączać usługę, stawia na wyraźne strefy zakazu i precyzyjne narzędzia kontroli.
Perspektywa na kolejne sezony
Włodarze kurortu zapowiadają, że analiza skuteczności obecnych działań zostanie przeprowadzona jesienią. Jeżeli statystyka wypadków i skarg mieszkańców spadnie, miasto planuje rozszerzyć strefy geofencingu na sezon 2025 oraz wprowadzić dodatkowe stojaki dla jednośladów poza obszarem zakazu, aby zachęcać do parkowania poza centrum.
Operatorzy systemów współdzielonych deklarują gotowość do dalszej współpracy, podkreślając, że klarowne reguły sprzyjają rozwojowi biznesu. Jednocześnie liczą, że w przyszłości uda się pogodzić oczekiwania turystów z bezpieczeństwem pieszych poprzez tworzenie dedykowanych korytarzy dla mikromobilności.
Dla innych samorządów przypadek Sopotu jest poligonem doświadczalnym. Sukces lub porażka modelu zadecyduje, czy podobne strefy zakazu zagoszczą w największych ośrodkach turystycznych kraju. Niezależnie od wyniku eksperymentu jedno pozostaje pewne: era nieograniczonej wolności jazdy hulajnogą po reprezentacyjnych deptakach dobiega końca.