Śledztwo rozpoczęło się od kradzieży samochodu wartego około 105 tys. zł z parkingu w Wilanowie. Auto nie odjechało samodzielnie — zostało zabrane lawetą. Analiza monitoringu pozwoliła policjantom ustalić pojazd użyty do kradzieży i doprowadziła ich do posesji w Zielonce.
Po zatrzymaniu lawety funkcjonariusze ujęli czterech mężczyzn w wieku od 34 do 42 lat. Na posesji odnaleźli skradzione auto, kolejne pojazdy o podejrzanym pochodzeniu, częściowo rozmontowany samochód oraz pojazd poszukiwany po kradzieży w Holandii.
Numery identyfikacyjne i części trafiły do badań
Wśród zabezpieczonych pojazdów był samochód z wyciętymi polami numerowymi. Policja znalazła też przedmioty, które mogły służyć do ingerowania w zabezpieczenia aut, oraz telefony. Oznaczenia identyfikacyjne badali specjaliści Straży Granicznej i Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji.
Według śledczych mechanizm miał obejmować nie tylko kradzież samochodów, lecz także ich późniejsze „legalizowanie”, między innymi przez ingerencję w numery identyfikacyjne lub wykorzystanie danych innych pojazdów.
Druga realizacja zwiększyła liczbę odzyskanych aut do 25
Na kolejnej posesji policjanci ujawnili następne pojazdy, podzespoły i części. Zatrzymali tam trzech kolejnych mężczyzn. W obu działaniach odnaleziono łącznie 25 samochodów pochodzących z kradzieży — zdecydowaną większość stanowiły Toyoty, a wśród zabezpieczonych aut było także Audi.
Siedmiu mężczyzn zostało zatrzymanych, zarzuty usłyszało sześciu, a pięciu podejrzanych sąd tymczasowo aresztował. Wartość pojazdów, części i sprzętu oszacowano na blisko 1,5 mln zł. Sprawa pozostaje rozwojowa, a policjanci sprawdzają możliwe powiązania z innymi kradzieżami i paserstwem.